Google
Blog > Komentarze do wpisu

"ŻYCIE WARSZAWY" KUPIŁO GRONKIEWICZ-WALTZ!

gronkiewicz
– Cieszę się, że ostatecznie nie trafiła w niepowołane ręce. Wiem, że domenę można kupić bardzo łatwo i wykorzystać w sposób, jakiego bym sobie nie życzyła – komentuje Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Adres hannagronkiewiczwaltz.pl wystawił na sprzedaż mieszkaniec Szczecina, jeden z użytkowników Allegro.pl. Na wirtualnej półce domena leżała między bezprzewodowym dzwonkiem na baterie do drzwi a maczetą orientalną. I pewnie gdyby nie zdjęcie pani prezydent, które ją reklamowało, nikt nie zwróciłby uwagi.

Redakcjia gazety skontaktowała się z panem Arkiem ze Szczecina. Okazało się, że w swojej ofercie ma też m.in. domenę janmariarokita.pl.

Jak pisze Katarzyna Zielonka w dzisiejszym artykule początkowo nie chciał odsprzedać cennej domeny, jednak po naradzie z żoną zgodził sie na propozycje gazety.

Na temat działalności osób zakładających domeny takie jak hannagronkiewiczwaltz.pl prawnicy mają podzielone zdania. – Samo ich tworzenie nie jest zakazane. Osób o takim samym nazwisku może być kilka – uważa prawnik Robert Smoktunowicz. – Dopiero kiedy na stronie internetowej z takim adresem pojawią się jakieś niestosowne treści albo ktoś będzie się podszywał pod osobę, której nazwisko zawiera domena, można wystąpić do sądu o zakazanie publikacji – wyjaśnia Smoktunowicz. Innego zdania jest jednak mecenas Maciej Ślusarek. – Według mnie, nazwisko jest chronione przez prawo cywilne w Polsce – mówi. – Osoba, której dane zostały wykorzystane do utworzenia domeny, może zgłosić się do Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej. Tam sąd arbitrażowy rozstrzygnie, do kogo powinien należeć adres. Zazwyczaj takie sprawy kończą się ugodą – dodaje mecenas.

Nad aspektami prawnymi tego typu spraw zastanawia się również Piotr Waglowski z serwisu VaGla.pl. Przytacza on art. 23 kodeksu cywilnego: "Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach."

Waglowski zgadza się z cytowanym wcześniej Maciejem Ślusarkiem: "Można się zwrócić do sądu, gdyż przepisy o ochronie dóbr osobistych dają taką możliwość również temu, "czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem". Zagrożone. Nie tylko naruszone. W takim przypadku osoba taka może żądać zaniechania działania zagrażającego dobrom osobistym, "chyba że nie jest ono bezprawne" (bezprawność domniemywa się; "bezprawne jest zachowanie sprzeczne z normami prawa lub zasadami współżycia społecznego, bez względu na winę a nawet świadomość sprawcy" - to wynika z Wyroku SN z 16 lipca 1984r., I PR 64/84, OSNC 1985/2-3/41; problematyka bezprawności szeroko była poruszana w literaturze tematu). W przypadku naruszenia dóbr osobistych może taka osoba również żądać, by osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, może też żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Nie przeszkadza to też dochodzeniu odszkodowania na zasadach ogólnych."

"Życie Warszawy" postanowiło przekazać domenę Hannie Gronkiewicz-Waltz. – Nie wiem, czy mogę przyjąć taki prezent. Może odkupię ją po okazyjnej cenie – zażartowała. – Gdybym mogła nią dysponować, zamieściłabym na niej informacje związane ze stolicą i warszawiakami. Pewnie byłoby to miejsce debaty na temat tego, co jest w Warszawie dobre, a co warto zmienić – dodała.

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie jest jedyną osobą publiczną, której nazwisko zostało użyte do założenia domeny internetowej. Na Allegro można już było kupić lech-kaczyński.pl. I to za jedyne 16,5 złotego.

Domenę rydzyk.pl wylicytowano na ponad 10 tysięcy złotych! Co się teraz z nimi stanie? Na razie nie zostały uruchomione w sieci.

Warto też wspomnieć spór o domenę hillaryclinton.com w USA. Otóż spór o tę domenę wygrała senator Hillary Rodham Clinton. Stało się tak mimo iż wówczas w USA przynajmniej 3 inne osoby nosiły dokładnie takie nazwisko jak to w nazwie domenowej. Dlaczego wygrała prawo do domeny żona ex prezydenta USA? Wg Piotra Waglowskeigo co innego wygrać prawo do korzystania z domeny, a co innego przed sądem domagać się zaprzestania bezprawnego naruszania dóbr osobistych. Efektem pierwszego będzie wszak wejście w prawa abonenta, w przypadku drugim dotychczasowy abonent może stracić prawo dysponowania domeną, a ktoś inny tego prawa "nie przejmuje". Pozostaje pytanie o to czy wówczas trzeba walczyć przed sądami w nieskończoność (bo pewnie od razu ktoś zechce zarejestrować zwolnioną domenę dla siebie)?

Duże zamieszanie miało miejsce także z serwisem internetowym znajdującym się pod domeną gilowska.pl (dziś już tam nie ma tego serwisu, ale jest inny). Był w Polsce spór (w trybie wyborczym) o domenę beger.pl zakończony nawet postanowieniem sądu okręgowego. W przypadku "nie pełnego" nazwiska (bez imienia) jest kłopot, bo faktycznie nie do końca wiadomo czyje konkretnie dobra osobiste zostały naruszone, no ale zagrożone mogą być wszystkich, którzy noszą takie właśnie nazwisko, więc podtrzymam wcześniejszą tezę o możliwości dochodzenia roszczeń przez wszystkich zainteresowanych.

Zjawisko rejestrowania domen z cudzym nazwiskiem (zazwyczaj osoby publicznej) lub nazwą firmy, która do nas nie należy, obecne jest w internecie od dawna. Nazywa się cybersquattingiem. Ludzie, którzy je zakładają, zwani są dzikimi lokatorami internetowymi. Rejestrują domeny po to, by później je odsprzedać i zarobić.
środa, 21 lutego 2007, tkwarcinski

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: